Osiem funtów wody i garść węgla, wapnia, azotu, siarki, fosforu, potasu, żelaza. Urodziłaś osiem funtów wody i dwa popiołu. A każda kropla tego twojego dziecka była parą chmury, kryształem śniegu, mgłą, rosą, zdrojem, mętem kanału miejskiego. Każdy atom węgla czy azotu wiązał się w miliony połączeń. Tyś tylko zebrała to wszystko, co było...
Ziemia zawieszona w nieskończoności.
Bliski towarzysz - słońce - pięćdziesiąt milionów mil.
Średnica drobnej ziemi naszej to tylko trzy tysiące mil ognia z cienką na dziesięć mil skorupą ostygłą.
Na cienkiej skorupie wypełnionej ogniem, wśród oceanów — rzucona garść lądu.
Na lądzie, wśród drzew i krzewów, owadów, ptactwa, zwierząt -mrowią się ludzie.
Wśród milionów ludzi urodziłaś jeszcze jedno - co? - źdźbło, pyłek - nic.
Takie to kruche, że je zabić może bakteria, która tysiąc razy powiększona jest dopiero punktem w polu widzenia...
Ale to nic jest bratem z krwi i kości fali morskiej, wichru, błyskawicy, słońca, drogi mlecznej. Ten pyłek jest bratem kłosu, trawy, dębu, palmy - pisklęcia, lwiątka, źrebaka, szczenięcia.
Jest w nim, co czuje, bada — cierpi, pragnie, raduje się, kocha, ufa, nienawidzi — wierzy, wątpi, przygarnia i odtrąca.
Ten pyłek ogarnie myślą wszystko: gwiazdy i oceany, góry i przepaście